2 sie 2007

Odkrywanie Ameryki

Przyszedł czas, żeby pochwalić się wynikami ostatniej, wakacyjnej sesji zdjęciowej.
Niestety wyniki nie są powalające, dość mocno ujawnił się chromatyzm obiektywu, którego dziwnym trafem nie było aż tak widać przy poprzednich sesjach. Taka karma.
Osobiście najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że widać sporą różnicę między tym co udało mi się zrobić ostatnio a tym co wyszło teraz. Ciemne niebo to ciemne niebo i nic nie wpływa tak na jakość zdjęcia jak właśnie ciemne niebo. Amen!
Dodatkową satysfakcję przynosi fakt, że do "pstrykania" cyfrakiem wykorzystałem urządzenie wzorowane na tym projekcie, oczywiście z niezbędnymi modyfikacjami, ponieważ w przeciwieństwie do innych używam Nikona, wydaje się bowiem, że większość astrofotografów amatorów pracuje na Canonach. To straszne... znowu jestem wyobcowany :)

Poniżej efekt zaledwie półtorej godziny naświetlania. 10*3''@ISO800 + 20*3''@ISO200, NIKKOR 50mm@f2.8. Obróbka jak zwykle w IRIS-ie, konwersja do jpg, crop i resize w PS. Rozmiar zdjęcia został zmniejszony do 50%.

NGC7000 i okolice

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Zajrzyj sobie tutaj: http://klimaszewscy.com/mk/index.html

facet jest kompletnym wariatem w temacie astro-fotografii i wszystko robi sam :)