4 sie 2008

To już rok...

To już dobrze ponad rok od kiedy założyłem tego bloga... Kawał czasu, jak by nie patrzeć.
Z tej okazji postanowiłem wrzucić jakiś materiał, który udało mi się przez ten czas zarejestrować.

Na początek laguna. Trzy razy po 150s w LRB i Ha, zestackowane w autorski sposób w false color.

Znowu Laguna, tym razem z Tryfidem albo po Polsku z koniczynką.
Stack 5*150s w LRGB.

Na koniec dokładnie ten sam materiał, tylko troszeczkę inaczej obrobiony:Wszystkie fotki z Takahashi FSQ 106 ED w Moorook w Australii (GRAS-012).


2 sie 2007

Odkrywanie Ameryki

Przyszedł czas, żeby pochwalić się wynikami ostatniej, wakacyjnej sesji zdjęciowej.
Niestety wyniki nie są powalające, dość mocno ujawnił się chromatyzm obiektywu, którego dziwnym trafem nie było aż tak widać przy poprzednich sesjach. Taka karma.
Osobiście najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że widać sporą różnicę między tym co udało mi się zrobić ostatnio a tym co wyszło teraz. Ciemne niebo to ciemne niebo i nic nie wpływa tak na jakość zdjęcia jak właśnie ciemne niebo. Amen!
Dodatkową satysfakcję przynosi fakt, że do "pstrykania" cyfrakiem wykorzystałem urządzenie wzorowane na tym projekcie, oczywiście z niezbędnymi modyfikacjami, ponieważ w przeciwieństwie do innych używam Nikona, wydaje się bowiem, że większość astrofotografów amatorów pracuje na Canonach. To straszne... znowu jestem wyobcowany :)

Poniżej efekt zaledwie półtorej godziny naświetlania. 10*3''@ISO800 + 20*3''@ISO200, NIKKOR 50mm@f2.8. Obróbka jak zwykle w IRIS-ie, konwersja do jpg, crop i resize w PS. Rozmiar zdjęcia został zmniejszony do 50%.

NGC7000 i okolice

1 sie 2007

Wakacje

Dawno nic nie pisałem, czas chyba to zmienić.
Zastanawiałem się dla kogo ja to wszystko piszę? Oczywiście -- jak przystało na prawdziwego egoistę -- dla siebie. Nie wyem tylko, czy żeby nie zapomnieć czy żeby sobie przypomnieć jak już zapomnę. To się dopiero okaże.

Jeśli chodzi o wakacje to się chyba udały. Wróciłem na wieś, nawet jedną noc robiłem zdjęcia i chyba nawet jestem zadowolony z wyniku...
Najbardziej to jednak jestem zadowolony z moich konstrukcji, czyli kabelka do sterowania cyfrakiem, którego ostatecznie nie używałem, i systemu do sterowania w oparciu o Butterfly-a. To dzięki niemu, w całkiem komfortowy sposób udało mi się zrobić kilka godzin fotek. Wygoda takiego rozwiązania w porównaniu z użyciem minutnika w telefonie jest porażająca, tylko czas chyba troszkę bardziej się dłuży...
Oczywiście wynalazek opiszę, jak tylko dopracuję szczegóły techniczne i logistyczne.

12 lip 2007

Kabelek RS232 -- D200

Testując różne programy i przeglądając w sieci projekty związane ze sterowaniem aparatu za pomocą komputera (i nie tylko -- pisałem o tym poprzednio) natrafiłem na kilka schematów, z których wszystkie opisywały, jak zrobić odpowiedni kabelek do aparatów Canona. Ponieważ sam posiadam aparat konkurencyjnej firmy Nikon, zrobiło mi się trochę przykro i postanowiłem tę lukę zapełnić.

Opisywany kabel można z powodzeniem wykorzystywać w programach:
DSLRFocus
MaxDSLR
ImagesPlus
DslrLite
AstroArt
i wielu innych.

Nikon w swoich aparatach wykorzystuje jako "wężyk spustowy" kabelki ze specjalną wtyczką, którą oprócz nich produkują (na szczęście) jeszcze Chińczycy, którzy produkują też inne rzeczy, najczęściej wyzyskując przy tym małe dzieci i więźniów politycznych (pisałem już o tym).

Oryginalny wężyk Nikona kosztuje ponad 300zł. Na szczęście są zamienniki za ok 60zł. Pasują one do całej gamy aparatów: Nikon D200, D100 (z gripem), D1, D1H, D2x, D2H, F5, F6, F90, F90x, F100, N90 (niestety w innych modelach konieczny będzie pilot IR albo nie będzie to w ogóle możliwe). Oferta nie jest stała, więc przy wyborze należy zwrocić uwagę na następujące rzeczy:
  1. Wtyczka do Nikona -- takie same zamienniki produkowane są również do Canonów i innych aparatów, więc kupując upewnij się, że model wybrany przez Ciebie ma wtyczkę do Twojego aparatu.
  2. Złącze do synchronizacji -- wyzwalacz musi posiadać złącze do synchronizacji z innymi aparatami w postaci gniazda Mini Jack (lub innego), które to gniazdo wykorzystamy do sterowania aparatem.
Zdarzają się różne produkty (np. bez złącza do synchronizacji), różnych marek i producentów. Bywa też, że identyczny produkt sprzedawany jest pod różnymi markami, więc trzeba uważać.
Ja do swojego projektu wykorzystałem "wężyk" oznaczony jako M1 firmy ADIDT (model M1N1) z literką N (pewnie od Nikon). W ulotce podane są dwie strony producenta (?): www.adidt.com oraz (chińska?) www.avox.cn (w chwili obecnej żadna z nich nie działa ale jeszcze nie dawno udało mi się na którąś z nich wejść, może w przyszłości komuś też się uda).
Wężyk ten widoczny jest na obrazku niżej:

Wężyk ADIDT M1

Wszystko co zostało opisane dalej, a co dotyczy elektroniki testowane było na powyższym zestawie i może nie działać na innym modelu lub nawet spowodować uszkodzenie aparatu (chociaż jest to mało prawdopodobne), dla tego wszelkie działania związane z wykonaniem prezentowanego urządzenie, wykonujesz na własne ryzyko. Zazwyczaj jednak wystarczy odrobina myślenia i miernik elektryczny i nic złego nie powinno się przydarzyć :). Pamiętaj też, aby nie lutować przewodów podłączonych w tym czasie do komputera ani aparatu!

Schemat swojego projektu oparłem na projekcie opisanym na stronie Paula Beskeen-a. Opisany został tam również wężyk ADIDT M1 ale w wersji do Canona, na zdjęciu zaznaczony też został port do synchronizacji.

Niezbędne elementy:
  1. Wtyczka DB9, żeńska z obudową (np. to+to, za 0,63zł + 0,94zł);
  2. Rezystor 47K Ohm (np. taki, za 0,29zł za 10 sztuk)
  3. Tranzystor BC546 (np. taki, za 0,18zł), lub zamienniki 2N3904, np.: BC174, BC182, BC190.
  4. Dioda 1n4007 (np. taka, za 0,51zł za 10 sztuk)
  5. Wtyk Micro Jack (np. taki, za 2,06zł)
  6. Przewód 2-żyłowy (można też np. przerobić gotowy kabel szeregowy z końcówką DB9)
Razem: 4,61zł plus ewentualny kabel, trochę cyny i lutownica, za to zostają nam po garści rezystorów i diodek :)

Schemat wykonanych przeze mnie połączeń znajduje się poniżej.



Całość elektroniki dało się bez problemu zmieścić we wtyczce DB9.
UWAGA! Wtyczka jack w ADIDT M1 miała odwróconą polaryzację w stosunku do schematu dla Canona, dla tego podłączenie do wtyczki wygląda inaczej niż w tamtym przypadku. Ponadto konieczne jest zastosowanie wtyku stereo i zwarcie Kołnierza (czyli najbardziej zewnętrznej części wtyku, gdzie normalnie powinna być masa) z Czubkiem. Zwarcie to musiałem wykonać gdyż D200 nie chciał robić zdjęć, jeżeli wcześniej nie otrzymał sygnału do ustawienia ostrości (wciśnięcie spustu do połowy), nawet z ustawionym manual focus. Pierścień wtyku, znajdujący się pomiędzy Czubkiem i Kołnierzem należy połączyć do przewodu podłączonego do PINu 5.
Efektem ubocznym zwarcia jest zachowanie się aparatu takie, jakby miał cały czas do połowy wciśnięty spóst, czyli próbuje on natychmiast ostrzyć obiektyw po podłączeniu kabelka (oczywiście dotyczy to tylko sytuacji, jeżeli mamy podłączony obiektyw z autofocusem). Aby tego uniknąć przed podłączeniem należy przełączyć aparat na manual focus. Dodatkowo czasami zdaża się, że podczas podłączania wtyku jack do wyzwalacza może nastąpić krótkotrwałe zwarcie styków skutkujące wyzwoleniem migawki -- aby temu zapobiec należy podłączać kabelek do wyzwalacza przy wyłączonym albo odłączonym aparacie.

Oczywiście możliwe jest też wykonanie układu z odseparowaną elektroniką, z wykorzystaniem transoptora, analogicznie do tego opisanego na stronie Paula Beskeen-a. Należy tylko pamiętać o odwróconej polaryzacji i zwarciu kołnierza z czubkiem wtyku.

Uwaga: nie jest wykluczone, że wtyczka w ADIDT M1, który posiadam była po prostu źle zrobiona lub źle wlutowana i dla tego miała odwróconą polaryzację, dla tego przed wykonaniem układu sprawdź najpierw wszystko miernikiem!

10 lip 2007

(NIe) przerwany urlop

Pisałem ostatnio, że wywiozłem na wieś montaż. Wywiozłem też w miniony poniedziałek na wieś swoje szanowne cztery litery wraz z całym majdanem, w skład którego weszły dwa rowery, laptop z masą kabli (do "kabli" zaliczam między innymi przedłużacz USB, kabel ethernetowy odwrotny sztuk 1, diodę, tranzystor, "wtyczkę" DB9 żeńską i masę innych drutów w podobnym stylu), aparat ze szkłami oraz żonę i trochę ubrań na nadchodzące dwa tygodnie.

Jak się miało niebawem okazać wróciłem do Warszawy zaledwie po tygodniu a wszystko przez pogodę a w zasadzie jej całkowite załamanie.
Na szczęście jeszcze przed całkowitym załamaniem pogody udało mi się machnąć kilka fotek M31, z których po obróbce niewiele wyszło. Po pierwsze źle ustawiłem montaż (drobny błąd, który nie został w porę zauważony), po drugie ciemno zrobiło się za późno (no dobra, wiem, taka pora roku), po trzecie Księżyc za wcześnie wzszedł a po czwarte pojawiły się okropne mgły (miejsce, które wybralem do obserwacji nie jest chyba najlepsze) a na koniec też chmury i było po zawodach. W dodatku nasza młodzieżówka dostała w Kanadzie 6:1 i mogłem iść spać.

Sesja o której piszę była też nieudana a zarazem udana z innego powodu, postanowiłem mianowicie przetestować jak to się robi zdjęcia z wykorzystanim komputera. Rozstawiłem się na ogródku u mojego dziadka, podłączyłem sobie zasilanie, laptopa, aparat (do niego też zasilacz) i próbowałem pobawić się różnymi softami. Nieststy stwierdzam, że jest to dość niepraktyczne podejście. Ilość sprzętu, kabli, przełączników w znacznym stopniu utrudnia pracę a jak wiadomo sprzęt nie ma prawa przeszkadzać w uprawianym hobby! Do tego programy do astro są (chyba) wyłacznie pod Windows i jak to bywa nie działają wcale albo wysypują się w zupełnie randomowym momencie z dowolnym komunikatem albo nawet i bez, znikając jak dobry nastrój po odebraniu wezwania z Urzędu Skarbowego -- tyleż nagle co nieodwołalnie i bez ostrzeżenia.

To tyle odnośnie fiaska. Nie ma jednak tego czy tamtego, co by na dobre nie wyszło: doszedłem bowiem do wniosku, że potrzebny mi jest inny (niż komputer) sposób kontrolowania aparatu i "programowania" sesji składających się z wielu, wielominutowych ekspozycji. Ręczne prztykanie ma swój urok ale jest zbyt absorbujące.
Tak oto natrafiłem na kilka projektów, których celem jest realizacja właśnie takiego zadania, czyli zautomatyzowania procesu polegającego na sterowaniu aparatem i robieniu serii zdjęć o zadanym czasie ekspozycji:
DSLR Master
DSLR Time Remote Control
Timer Remote Control - Version 2
DSLR Star

Najbardziej zainteresowały mnie dwa, oparte na gotowej płytce demonstracyjnej AVR Butterfly, która oprócz mikrokontrolera Atmega169PV ma także joystick do sterowania oraz wyświetlacz LCD a jej programowanie możliwe jest za pomocą portu szeregowego.
Gotowy układ eliminuje także konieczność lutowania i konstruowania płytki.

Płytkę zamówiłem w seguro.pl, została wyslana wczoraj i z niecierpliwością czekam na jej odbiór. :)

26 cze 2007

Sesja wyjazdowa

No i przepadło. Wywiozłem swój montaż (wraz ze statywem) na wieś, tak więc na jakiś czas koniec zdjęć robionych w mieście. W weekend wracam tam i mam nadzieję, że pogoda dopisze i uda mi się porobić jakieś fotki.
Może czas wybrałem nienajlepszy bo i noce najkrótsze z możliwych i Księżyc w zupełnie nieodpowiedniej fazie ale z drugiej strony zostawiam sobie pole do dalszego rozwoju, więc nie ma co narzekać. :)

22 cze 2007

Chmury

Trzy dni temu nastał odpowiedni czas, miejsce, a co najważniejsze i pogoda aby przeprowadzić test wężyka wyprodukowanego w Chińskiej Republice Ludowej zapewne przez małe dzieci albo więźniów politycznych. W tym miejscu niemała dygresja: kupując produkty z tego kraju wspieracie reżim komunistyczny. Dotyczy to również posiadaczy montaży i optyki Sky Watchera, czyli poczciwej Synty a poniekąd także i Celestrona.

Wróćmy do wężyka. Ok 23 wytargałem montaż na podwórko mojego osiedla na Ursynowie, i jak zwykle klnąć w duchu na latarnie, rozstawiłem sprzęt w nadzieji na piękne zdjęcia. Księżyc już zaszedł, a jeśli nawet nie to skutecznie skrywał się w poświacie miejskiej plus tej wywołanej przez słońce, które o tej porze roku chowa się na tyle płytko pod horyzontem, że o nocy astronomicznej można sobie tylko pomarzyć. Wycelowałem obiektyw aparatu w kierunku gwiazdy Deneb i rozpocząłem sesję. Udało mi się strzelić zaledwie 14 klatek po ok 2 minuty, gdy niebo przesłoniła cienka warsta chmur.
"Co za pech"! Pomyślałem i wziąłem się za wypalanie darków. Po trzech klatkach pojawiła się nadzieja na przejaśnienie. Wypaliłęm więc kilka flatów i dopaliłem jeszcze 3 klatki po 2 minuty i jedną półtorej zanim gruba warstwa chmur nie pozostawiła mi żadnej nadzieji co do dalszego fotografowania.



Mimo krótszego sumarycznego czasu niż podczas ostatniej próby, mam wrażenie, że udało się uchwycić więcej szczegułów, co wcale nie powinno dziwić zwazyszy na dłuższe czasy naświetlania.
Link do pełnej klatki znajduje się tutaj, a tutaj można zobaczyć surową klatkę... IRIS potrafi dosłownie zrobić ze zdjęciami cuda, ale pwenie zdążę jeszcze o tym kiedyś napiać.