10 cze 2007

Obalając mity

Wiele osób, które interesują się astrofotografią bardzo często pada ofiarą różnych mitów na ten temat. Najcześćiej spotykany jest taki, że do fotografii nieba konieczny jest zakup teleskopu.
Otóż jest to zupełne nieporozumienie. Owszem, jeżeli chcemy robić zdjęcia planetom albo bardzo odległym galaktykom czy mgławicom ("bardzo odległy" to dla mgławic i galaktyk zupełnie inne odległości) to teleskop będzie niezbędny ale do fotografowania sporej liczby obiektów wystarczy w zasadzie sam aparat.

Sam aparat to też pojęcie względne. Ja do astrofotografii używam aparatów cyfrowych, chociaż prawdziwe zdjęcia ludzi robię także (choć rzadko ;) w analogu (np. świerzo zakupionym Flexaretem). Najwygodniej jest, jeżeli nasza aparat to cyfrowa "lustrzanka", lub inaczej DSLR (ang. Digital Single-Lens Reflex), chociaż zdjęcia można robić także "kompaktem". Wszystko zależy od tego co i jak chemy sfotografować.

No właśnie, więc co chcemy fotografować? W zasadzie: co możemy fotografować?
Na początek zakładamy, że dysponujemy aparatem (kompakt albo DSLR) i statywem. No niestety statyw do astrofotografii jest niezbędny. Nie mam tu na myśli kosztownego montażu paralaktyczneg ale zwykły statyw ze sklepu fotograficznego. Statyw taki powinien być stabilny, więc raczej odpadają wszystkie "plastiki". Osobiście używam statywu Velbon Sherpa 250n, który można nabyć za ok 300zł. Jego zaletą do astrofotografii jest to, że posiada głowicę kulową, przez co możemy obracać statywem w obu osiach na raz, co przy innych rodzajach fotografii nie koniecznie musi być tak korzystne. Statyw ten posiada też obracaną platformę głowicy, dzięki której można robić zdjęcia w pozycji portretowej aparatu ("pionowo"); jej odchylanie może być płynnie regulowane, a montując na niej aparat "bokiem" możemy ją wykorzystać do skierowania aparatu bardzo wysoko, nawet pionowo w górę, bez obawy, że dźwignia sterująca głowicą zaczepi nam o nogi statywu.
Jeśli mamy już statyw i aparat to pozostaje nam już tylko zabrać się do roboty. Na początek dobry jest Łysy, czyli Księżyc. Wcale nie potrzebny jest jakiś wielki zoom (tak teraz wszyscy mówią na długą ogniskową ;). Wystarczy z głową umieścić nasz obiekt w kadrze i viola!

Zdaję tu sobie sprawę, że Księżyc może się wydawać nudny (sam tak kiedyś uwżałem). W takim razie pozostają nam do wyboru:

  • konstelacje,
  • meteory,
  • ślady gwiazd,
  • komety,
  • scenki rodzajowe,
wszystkie te rzeczy można fotografować dowolnym aparatem. Opiszę je teraz po krótce:
Konstelacje, czyli po polksu Gwiazdozbiory to po prostu układy gwiazd, które można bardzo ładnie sfotografować zwykłym aparatem kompaktowym albo lustrzanką z obiektywem "kitowym" nastawioną na szeroki kąt. Świetnie nadaje się do testów Orion, który bardzo ładnie widać w naszym kraju zimą, zaraz po zachodzie słońca. Można go bez większego trudu dostrzec nawet z miast, gdzie światła latarni skutecznie utrudniają inne obserwacje. Przez cały rok widać za to Wielki Wóz, który nadaje się do fotografowania także latem, kiedy wieczorem jest bardzo wysoko nad zachodnim horyzontem.
Meteory fotografować można przez cały rok i o każdej porze nocy. Trzeba mieć do nich tylko odrobinę szczęścia albo lepiej: szczęścia i rozumu, czyli wybrać się na ich polowanie w czasie, kiedy mamy do czynienia z maksimum jakiegoś roju meteorów. Polowanie na meteory przypomina polowanie na pioruny. Nastawiamy aparat na długi czas naświetlania i liczymy, że coś się złapie. Zasada jest taka sama, jak na rybach, tylko zamiast wędki i przynęty używamy aparatu.
Ślady gwiazd, a dokładniej ich dobowego ruchu mogą wyglądać bardzo malowniczo. Niestety do tego rodzaju zdjęc potrzebujemy sporo czasu (najlepiej całą noc) i cierpliwości. Wielogodzinnych ekspozycji nie da się też zrobić dowolnym aparatem, musi on mieć funkcję ustawienia czasu "B". Cyfrowe aparaty mają też nieprzyjemną cechę okropnego zużywania baterii podczas naświetlania, niezbędne więc może się okazać dodatkowe źródło zasilania. Inne utrudnienia to zbierająca się rosa oraz wszelkiego rodzaju światła (samochody, samoloty, miasta, wschód księżyca itp.), które moga popsuć widok. Ślady gwiazd ładnie się prezentują, jeżeliw centrum kadru umieścimy Gwiazdę Polarną.
Komety, wyglądają przepięknie i do ich utrwalenia nie będzie nam potrzebne żadne dodatkowe wyposażenie za wyjątkiem statywu. Najlepszy przykład, to nieziemsko wręcz urocze zdjęcie, naszego rodaka Michała Kałużnego, przedstawiające kometę McNaught, które można obejrzeć tutaj. Jedyny mankament z kometami polega na tym, że te widoczne gołym okiem zdarzają się dość rzadko i można je oglądać stosunkowo krótko.
Scenki rodzajowe, jak je nazwałem to układy różnych obiektów na niebie. Najczęściej fotografuje się pozorne zbliżenia planet (np. Saturna i Wenus), planet i Księżyca, lub planet i najjaśniejszych gwiazd (np. Regulus). Bardzo ciekawie przedstawiają się także zjawiska zakryciowe, gdzie Księżyc zakrywa albo jedną z planet albo jasne gwiazdy. Zdarzają się też bardziej złożone kombinacje na których powtórzenie trzeba czekać czasami bardzo wiele lat!

Jak widać mamy do wyboru całą gamę zjawisk, do których uwiecznienia wystarczy prawie dowolny aparat, statyw i... no i ładna pogoda, o którą z całego tego zestawu zdecydowanie najtrudniej. Oczywiście powyższa lista zjawisk i obiektów nie jest kompletna. Można do niej dodać chociażby zaćmienia Księżyca (ze Śłońcem trzeba uważać!!!). Pewnie sporo osób też zdziwi się, ale pod ciemnym niebem i przy krótkiej ogniskowej obiektywu, bardzo ładnie widać na zdjęciach Drogę Mleczną. Zastosowanie krótkiej ogniskowej pozwoli nam na robienie zdjęć z czasem naświetlania kilkanaście do kilkudziesięciu sekund, co pozwoli nam na złapanie wystarczającej ilości światła aby uwiecznić ją na fotografii. Połączenie kilku takich zdjęć, przy zastosowaniu odpowiedniej obróbki komputerowej pozwoli na wydobycie kolejnych detali o których nawet nam się nie śniło! Podobna technika pozwili nam także na sfotografowanie M31, czyli Wielkiej Mgławicy w Andromedzie, jak nazywana jest najbliższa nam Galaktyka widoczna z północnej półkuli Ziemi.

Brak komentarzy: